[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga – Anwil Włocławek przegrał z Dzikami Warszawa 75:96. Pierwsza kwarta ustawiła mecz

[KOSZYKÓWKA] PGE Basket Liga – Anwil Włocławek przegrał z Dzikami Warszawa 75:96. Pierwsza kwarta ustawiła mecz

Drugie miejsce i 11 punktów Dzików Warszawa, czwarta lokata i dziewięć punktów Anwilu Włocławek – tak wygląda ligowy układ po sobotnim spotkaniu, w którym gospodarze wygrali 96:75. Dla włocławian wyjazdowy mecz szóstej kolejki PGE Basket Ligi był bolesnym sprawdzianem na tle zespołu stojącego wyżej w tabeli.

Różnica między drużynami wyniosła ostatecznie 21 punktów, ale sam wynik nie oddaje skali kłopotów gości. Warszawianie zbudowali ogromną przewagę już w pierwszych dziesięciu minutach, a później potrafili ją chronić. Anwil wygrał ostatnią kwartę, jednak na odwrócenie losów meczu było to zdecydowanie za mało.

Z perspektywy włocławskich kibiców najbardziej niepokoić może nie sama porażka, lecz sposób, w jaki spotkanie wymknęło się ich drużynie. Zanim goście zdążyli zdobyć pierwszy punkt, mieli już do odrobienia pokaźną stratę. Przy takiej skuteczności rywala margines na kolejne błędy szybko zrobił się minimalny.

Sześć trójek i 42 punkty w dziesięć minut

Początek należał w całości do Dzików. Gospodarze otworzyli mecz serią 18:0, stawiając Anwil w bardzo trudnym położeniu. Nie była to przy tym przewaga oparta wyłącznie na pojedynczym udanym fragmencie. Warszawianie trafili wszystkie sześć rzutów za trzy oddanych w pierwszej kwarcie i zakończyli ją prowadzeniem 42:15.

Dla przyjezdnych oznaczało to aż 27 punktów straty po dziesięciu minutach. Taki początek zmienił charakter całego spotkania: zamiast budować własną grę przy niewielkiej różnicy na tablicy, włocławianie musieli odrabiać straty, a każdy kolejny celny rzut gospodarzy utrudniał to zadanie.

W drugiej kwarcie przewaga miejscowych urosła nawet do 35 punktów. Przy stanie 55:20 sytuacja Anwilu wyglądała szczególnie źle. Goście zdołali później zmniejszyć dystans, ale nie na tyle, by przed zejściem do szatni realnie zagrozić prowadzeniu przeciwnika.

Tę część Dziki wygrały 17:16, a po dwudziestu minutach było 59:31. Sam wynik drugiej odsłony wskazywał więc na znacznie mniejszą różnicę niż w otwierającej kwarcie, lecz ciężar fatalnego startu wciąż pozostawał na barkach włocławian.

Trzecia kwarta również nie przyniosła przełomu. Warszawianie zdobyli w niej 22 punkty, Anwil odpowiedział osiemnastoma. Przed ostatnią odsłoną tablica pokazywała 81:49, czyli 32 punkty przewagi gospodarzy. Włocławianie nadal nie znajdowali sposobu, by wyraźniej ograniczyć ich zdobycze i jednocześnie regularnie punktować.

Więcej aktualności z Włocławka znajdziesz na stronie głównej mojwloclawek.pl, a wydarzenia i imprezy na najbliższe dni zawsze na mojwloclawek.pl/wydarzenie.

Zryw Anwilu nie zasłonił strat

Najlepszy fragment goście zostawili na początek czwartej kwarty. Seria 12:1 pozwoliła zmniejszyć różnicę z 32 do 21 punktów – z 81:49 zrobiło się 82:61. Był to wyraźny sygnał poprawy, ale nie początek skutecznego pościgu po zwycięstwo.

Anwil wygrał ostatnie dziesięć minut 26:15, a całe spotkanie zakończyło się wynikiem 96:75. W ostatniej części meczu minuty na parkiecie dostali także Julian Sosna i Piotr Gałązka. Losy spotkania nie uległy już zmianie.

Najbardziej kosztowną pozycją w statystykach były 21 strat Anwilu, po których Dziki zdobyły 31 punktów. Gospodarze sami stracili piłkę 14 razy. Różnicę w płynności ataku pokazały również asysty: warszawianie zanotowali ich 33, włocławianie 16. Do tego doszła skuteczność rzutów – 65 procent po stronie miejscowych wobec 42 procent gości.

Anwil miał przewagę w zbiórkach, wygrywając ten element 34:26, lecz nie wystarczyło to do zrównoważenia pozostałych problemów. Więcej zebranych piłek nie mogło zrekompensować tylu straconych posiadań i tak skutecznej gry przeciwnika.

Jeszcze 29 października włocławianom towarzyszył zupełnie inny rodzaj emocji: seria pięciu kolejnych spotkań rozstrzygniętych różnicą jednego punktu. W tamtym okresie ich ligowy bilans wynosił 2–2. Tym razem nie było nerwowego oczekiwania na ostatni rzut – dystans okazał się znacznie większy.

Sobotni występ pokazał też, ile pracy pozostaje przy założeniach, o których 7 października mówił Vedran Bosnić. Trener podkreślał wtedy budowę zespołu grającego wspólnie po obu stronach parkietu. W Warszawie szczególnie boleśnie zabrakło ograniczenia błędów i skuteczniejszej odpowiedzi w obronie.

Anwil wygrał cztery z pięciu ostatnich bezpośrednich spotkań, ale najnowsze dwa należały do Dzików. Po kwietniowym 78:73 warszawianie zwyciężyli teraz znacznie wyraźniej. Dla czwartego w tabeli zespołu z Włocławka to mocne ostrzeżenie, zwłaszcza wobec skali przewagi wypracowanej przez wicelidera już na starcie.

Dziki WarszawaStatystykaAnwil Włocławek
96Punkty75
Osunniyi Osun (18)Najlepiej punktującyFreeman Lennard (14)
26Zbiórki34
Jackson Quan (7)Top zbiórkiFreeman Lennard (7)
33Asysty16
Jamar Ashton (9)Top asystyEdwin Deon (6)
14Straty21
423PT %35
J. Girard III (3)Top 3PTS. T. Hines (2)
11Punkty w tabeli9
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły