[KOSZYKÓWKA] King Szczecin 84–74 Anwil Włocławek w Orlen Basket Lidze w 20. kolejce
![[KOSZYKÓWKA] King Szczecin 84–74 Anwil Włocławek w Orlen Basket Lidze w 20. kolejce](/images/mecz/king-szczecin-anwil-wloclawek-14022026-8474.webp)
Jako goście w szczecińskiej Enea Arenie przegraliśmy 84–74, co utrzymało Kinga na czele tabeli Orlen Basket Ligi – gospodarze mają już 32 punkty, my pozostajemy na siódmym miejscu z 30 punktami.
Pierwsza kwarta zaczęła się nerwowo – Anwil prowadził tylko przez chwilę, szybko jednak to King narzucił swoje tempo i wygrał pierwsze dziesięć minut 20–17. Szczecinianie polowali na szybkie punkty z kontry i punktowali po przechwytach, my szukaliśmy trafień z półdystansu, ale brakowało konsekwencji w końcowej fazie akcji. W drugiej kwarcie King odjechał nieco dalej – 18–12 dla gospodarzy w tej odsłonie. To właśnie w tej części meczu zarysowała się przewaga pod tablicami i przy liczbie asyst – King częściej kończył akcje pod koszem i lepiej rozprowadzał piłkę, co przełożyło się na prowadzenie do przerwy.
Przełom w drugiej kwarcie – szczecińska seria i kontrola tempa
Po zmianie stron staraliśmy się odrobić straty, trzecią kwartę przegraliśmy minimalnie 24–23, ale to była jedna z bardziej wyrównanych odsłon spotkania. Kilka udanych wymian rzutów i szybkie odpowiedzi pozwalały nam trzymać dystans, jednak King odpowiadał natychmiast seriami punktowymi i nie dawał rozwinąć skrzydeł. W ekipie gospodarzy błysnęli m.in. Popović, Roberts i Kostrzewski – każdy z nich notował imponujący procent rzutów, co pomagało utrzymać przewagę i nakręcać doping w hali, gdzie pojawiło się blisko 3,5 tysiąca widzów.
Koniec meczu bez zwrotu losów – wyrównana czwarta kwarta
Ostatnie dziesięć minut było zacięte, ale wyrównane – 22–22 w czwartej kwarcie. Mimo ambicji i kilku dobrych akcji z naszej strony, zabrakło tego jednego przełomu, który mógłby przechylić szalę. King lepiej kontrolował tablice (37–31 zbiórek) i częściej asystował (18–13), co przekładało się na bardziej płynne kończenie akcji. My popełniliśmy mniej strat (10 do 13), ale niewystarczająco skutecznie punktowaliśmy w kluczowych momentach, co ostatecznie zadecydowało o dziesięciopunktowej porażce 84–74.
W szerszym kontekście wynik ten to 14. zwycięstwo Kinga w sezonie i siódme z rzędu przed własną publicznością – szczecinianie umocnili się na pozycji lidera. Dla Anwilu porażka oznacza utrzymanie się na siódmej lokacie z 30 punktami i dowód, że przed nami jeszcze sporo pracy ofensywnej, jeśli myślimy o wspinaniu się wyżej w tabeli. Atmosfera w Enea Arenie pokazała, że King potrafi robić swoje przed własną publicznością, a nam pozostaje wyciągnąć wnioski i przygotować się do kolejnych meczów.
| King Szczecin | Statystyka | Anwil Włocławek |
|---|---|---|
| 84 | Punkty | 74 |
| Popovic Nemanja (17) | Najlepiej punktujący | Slaughter A. J. (21) |
| 37 | Zbiórki | 31 |
| Gielo Tomazs (9) | Top zbiórki | Slupinski Dawid (8) |
| 18 | Asysty | 13 |
| J. Novak (5) | Top asysty | Fridriksson Elvar (5) |
| 13 | Straty | 10 |
| 37 | 3PT % | 15 |
| A. Roberts (3) | Top 3PT | Slaughter A. J. (4) |
| 32 | Punkty w tabeli | 30 |
| LWWWW | Forma | WWLWL |
Autor: redakcja sportowa mojwloclawek.pl

