Na Placu Wolności stanęła wystawa o zbrodni, o której wciąż trzeba mówić

Na Placu Wolności stanęła wystawa o zbrodni, o której wciąż trzeba mówić

Na Placu Wolności stoją dziś plansze, które nie pozwalają przejść obok obojętnie. Włocławska ekspozycja IPN i Urzędu Miasta przypomina o ludobójstwie wołyńsko-galicyjskim z lat 1943–1945 – o tragedii, której skutki przez dziesięciolecia spychano na margines pamięci. Wystawa prowadzi od historycznego tła przez świadectwa ocalałych aż po najnowsze ustalenia dotyczące Huty Pieniackiej. To także przypomnienie, że o tej zbrodni trzeba mówić precyzyjnie i bez skrótów.

  • Plansze na Placu Wolności prowadzą przez pamięć o ofiarach
  • Nazwa zbrodni ma tu znaczenie większe niż sam spór o słowa
  • Huta Pieniacka wraca do śledztwa i do pytań o ekshumacje

Plansze na Placu Wolności prowadzą przez pamięć o ofiarach

Ekspozycję przygotowała bydgoska delegatura Instytutu Pamięci Narodowej wspólnie z Urzędem Miasta Włocławek. Na planszach znalazły się fotografie i dokumenty pochodzące zarówno ze zbiorów prywatnych, jak i z zasobów Muzeum Regionalnego w Tomaszowie Lubelskim, ośrodka KARTA, Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Archiwum IPN.

Materiały pokazują nie tylko sam przebieg wydarzeń, ale też ich kontekst i długie milczenie, które przez lata otaczało ofiary. Wśród prezentowanych treści są świadectwa ocalałych, fragmenty dokumentów i losy ludzi, których pamięć w okresie PRL była w dużej mierze przemilczana.

Nazwa zbrodni ma tu znaczenie większe niż sam spór o słowa

W 2016 r. Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Data ta nawiązuje do Krwawej Niedzieli z 11 lipca 1943 r. – największej fali ataków na polską ludność Wołynia, Galicji Wschodniej oraz części Lubelszczyzny, Podkarpacia i Polesia.

Według ostrożnych danych w latach 1943–1945 zamordowano około 100 tys. Polaków. Jak podaje IPN, 90–95 procent ofiar wciąż spoczywa w bezimiennych dołach śmierci.

Dr Przemysław Wójtowicz z bydgoskiej delegatury IPN zwraca uwagę, że sama nazwa „Zbrodnia Wołyńska” nie obejmuje całego obszaru i całego czasu trwania tej tragedii.

„Stąd ważne, aby rozpropagować pojęcie »Ludobójstwo wołyńsko-galicyjskie«”.

Jak wyjaśnia, masowe i planowe zbrodnie ukraińskich organizacji szowinistycznych rozpoczęły się w lutym 1943 r. na terenie ówczesnego województwa wołyńskiego i południowego Polesia, a później objęły także województwa lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie. W tym samym okresie dotknęły również wschodnią część ówczesnego województwa lubelskiego, zwłaszcza Zamojszczyznę i Chełmszczyznę. Właśnie dlatego wystawa ma nie tylko przypominać historię, ale też porządkować język, którym się o niej mówi.

Huta Pieniacka wraca do śledztwa i do pytań o ekshumacje

W czerwcu IPN zakończył prace poszukiwawcze na terenie dawnej miejscowości Huta Pieniacka, położonej na obszarze byłego województwa tarnopolskiego. Wieś zamieszkiwali niemal wyłącznie Polacy. 28 lutego 1944 r. stała się miejscem brutalnego ludobójstwa.

Zbrodni dokonali Ukraińcy służący w 4. Galicyjskim Pułku Policji SS, związanym z 14. Dywizją Grenadierów SS „Galizien”, członkowie Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz lokalnych bojówek. Zginęło ponad 850 osób – kobiet, dzieci i mężczyzn. Miejscowość nie została już odbudowana.

Po podsumowaniu zebranych informacji Instytut Pamięci Narodowej ma złożyć do władz ukraińskich wniosek o zgodę na przeprowadzenie ekshumacji.

na podstawie: Urząd Miasta Włocławek.